wtorek, 28 października 2014

I skarpetki

Z fińskiej wełny:


 Z takimi wieszaczkami jak skarpety świąteczne. ;-) To po to, żeby łatwiej je zakładać i zdejmować. Hi, hi, hi!


I skarpety z wełny norweskiej:





Mały zapasik wełny jeszcze mam. Będą pewnie z nich kolejne skarpety....
Pozdrawiam.

niedziela, 26 października 2014

Daleka Norwegia

Latem była Norwegia...
Podróż w jedną stronę trwała dwa dni. Chcieliśmy przejechać Skandynawię samochodem.
Od Nynashamn, gdzie zjechaliśmy z promu aż do miejscowości Lavan (100 km na zachód od miasta Alta!) jechaliśmy i jechaliśmy. Warto było! Dla tych widoków warto się pomęczyć.





Najmniej przyjemny moment - ustawianie się na promie.














To już fiordy w okolicy Alty:





 Ten żółty to nasz domek!!!



Miasteczko na mikroskopijnej wyspie:


A w takich jaskiniach na pewno znajdują się skarby Wikingów!


 Pewnego ranka odwiedziły nas orki!




 I takie widoki mieliśmy z tarasu naszego domku...




Zdjęć z wycieczki mamy tysiące, Nie sposób się nimi pochwalić... Ale pokażę jeszcze tylko, co zrobiło na mnie ogromne wrażenie i chwyciło mnie za serce! 
W Finlandii i Norwegi, w najzwyklejszych marketach, w najmniejszych osadach można nabyć takie oto skarby!!!!


Widzicie w tle pudełeczka z jedzeniem????



Cały stojak z drutami i szydełkami Addi!!!!


A wełny w większości naturalne: owcze, bawełny i z renifera!!!!! Sztuczności prawie żadnych....
Jak w Raju!!!!




sobota, 4 października 2014

PLASY 2014

Wracając do porządków.... to przyznam się szczerze, że trudno jest się cofać i zapisywać chronologicznie wydarzenia....
Zatem podejmuję kolejny już raz wyzwanie!

Było PLASY 2014!!!!

Odbyło się, jak co roku, w pierwszym tygodniu wakacji.
Było nas dużo. Tym razem aż  trzy z Polski. Dużo przyjechało też uczestniczek z Niemiec. I jeszcze więcej Czeszek.
Jak zwykle było uroczo, zabawnie i bardzo milusio! Znowu dużo się nauczyłam. Dużo uczyłam. I jeszcze bardzo dużo zostało mi do nauczenia. Także na przyszły rok już zaczęłam zbierać fundusze. :-)

Poduszka z flick-flackiem:


Mój tegoroczny batik (i kawałek letniego koszyczka):



Tu plotę kolejny koszyczek:


 Blok z kółkami:

Wodniczek z Plasy wciąż ma się dobrze! 


Moje stanowisko pracy. Jak zwykle zagarnęłam tysiąc stolików, bo miejsca mi mało. I wszechobecny bałagan twórczy...


Przenośny sklepik Bellusa:


Mam jeszcze kilka innych prac, ale zdjęć nie mogę odnaleźć. Może kiedys podokładam....

niedziela, 17 sierpnia 2014

King size dla każdego...



Ogromna narzuta uszyta z tkanin California Girl.
Cudowna kolekcja. Przelażała ponad rok, zanim wymyśliłam dla niej wzorek.... Oj, ciężko było! Za ładna, żeby pociachać na malusie kawałki. Za ładna, żeby zmarnować. I za ładna, żeby dalej leżała odłogiem....
Wypytywałam się patchworkowych koleżanek jak to uszyć? Dzięki  Gosi trochę mi się rozjaśniło i... powstała narzuta! W troszkę więcej niż tydzień.
Wymiary ma iście królewskie: 2,70 na 2 metry!!! (do pralki się zmieści - już to sprawdziłam;-) )
Niestety nie umiem zrobić jej ładnych zdjęć.... No i nie mam tak wielkiego pokoju z łożem na środku...Także będą z różnymi przesłonami i w różnych kombinacjach.
A przedwczoraj doszyłam do niej poduszki: na półpoduchę i na jaśka.











(Gosiu, a jak tam Twoje Kalifornijskie Dziewczyny???? )




piątek, 15 sierpnia 2014

Mniej więcej chronologicznie...

... postaram się nadrobić zaległości.
Życie tak pędzi, dzień za dniem ucieka z prędkością światła - nie nadążam już z niczym! ;-)
A jeszcze dopiekły mi upały tego lata - było super i świetnie, tylko siły na nic nie miałam... Oczywiście, oprócz leżaczka na tarasie i książki.

Malutka pamiątka, z okazji ślubu, dla lubianej koleżanki, blogerki i fantastycznej quilterki - uszyta metodą watercolor.